Historia wsi Bielice

Etymologia nazwy

Naukowcy wywodzą nazwę wsi Bielice od starosłowiańskiego słowa „bĕlu” – „biały”, oznaczjący m.in. spieniona wodę. Niemieckie nazwy miejscowości „Biele” i „Bielendorf” mogą mieć zatem źródło słowiańskie. Słowo „Dorf” to w języku niemieckim po prostu wieś. Obecną nazwę wsi nadała w 1946 r. Komisja Ustalania Nazw Miejscowych, nawiązując do lokalnej tradycji.

Początki

Wieś została założona w 1605 lub 1606 r. w górnej części doliny Białej Lądeckiej, przy funkcjonującym wówczas trakcie do czeskiej wsi Kamenná. Na niegościnnym terenie, o surowym klimacie i słabych glebach wydzielono 35 działek i założono osadę należącą do tzw. dóbr kameralnych, czyli wchodzących do majątku osobistego króla. Osada związana początkowo z Nowym Gierałtowem (d. Neu Gersdorf) w 1614 r. stała się gminą wiejską. Co ciekawe, układ parceli wydzielonych przy pierwszym osadnictwie przetrwał aż do 1910 r. Początkowo ludność wsi zajmowała się rolnictwem i w niewielkim stopniu rzemiosłem oraz drobnym przemysłem. Wiek XVII to w historii Śląska i Ziemi Kłodzkiej bardzo niespokojne czasy obfitujące w krwawe wydarzenia. Także tu dotarła wojna trzydziestoletnia powodująca zniszczenia i wyludnienie.

XVIII-XX wiek

Około 1747 r. znacznie przetrzebiono lasy w okolicy, wyznaczając nowe parcele pod uprawę. Ilość gospodarstw nie zmieniła się wiele i nie funkcjonowało prawie rzemiosło. Dopiero w 1 poł. XIX w. wzrosła we wsi ilość rzemieślników. Odnotowano, że 1845 r. działało ich dziesięciu, a ponadto dziesięciu handlarzy. Rozwijała się głównie przeróbka drewna. Pierwszy tartak funkcjonował tu w latach 1789-1817, dwa w latach 1830-1912 i aż pięć w latach 20-tych i 30-tych XX w. Ponadto czynna była gonciarnia a chałupniczo wyrabiano drewniane spinki i klamki. W źródłach historycznych mowa jest ponadto o młynach, potażarniach i prasie olejowej. Jak widać Bielice systematycznie rozwijały się.

Prawdopodobnie w 1799 r. zbudowano tu kościół, wówczas p.w. Najświętszej Marii Panny z Góry Karmel. Wiadomo też, że w 1924 roku uruchomiono tu na Białej Lądeckiej elektrownię wodną a tym samym zelektryfikowano wieś. Niestety w latach pięćdziesiątych na skutek decyzji ówczesnych władz rozebrano ją do fundamentów, podobnie jak schronisko „Saalwiesenbaude”.

Już w latach 60-tych XIX w. Bielice znajdowały się na licznie uczęszczanej trasie turystycznej. Kuracjusze z Lądka Zdroju jeździli tędy na Hruby Jesenik przez Puszczę Jaworową. W Bielicach wynajmowano wtedy przewodnika, a podróżnych obsługiwała gospoda. Z biegiem czasu wieś stała się znaczącym w okolicy ośrodkiem letniskowym. W latach międzywojennych zbudowano skocznię i tor saneczkowy, a gościnne pokoje oferowały wtedy 4 gospodarstwa, schronisko młodzieżowe i duże schronisko „Saalwiesenbaude”. Uznawano już wtedy Bielice za dobre miejsce do uprawiania sportów zimowych i dogodny punkt wyjścia w Masyw Śnieżnika i Góry Bialskie. Schronisko miało w ofercie nawet samochodowe wycieczki do czeskiej Pragi!

Nadmienić należy, że na początku XX w. wieś liczyła 99 gospodarstw, a granica między Bielicami a Nowym Gierałtowem zupełnie zatarła się. Dzisiaj jest ich mniej niż 20. Odnotowany szczyt zaludnienia, wynoszący 490 mieszkańców, przypada na rok 1880. W 1945 r. ze wsi Bielendorf wyjechało około 395 mieszkańców. Warto wspomnieć, że wieś miała wtedy swój hotel, schronisko, aptekę, dwa tartaki, młyn, elektrownię, rzeźnika i sklep towarowy.

Przysiółek Neu Bielendorf – Nowa Biela

Dziesięć minut drogi za ostatnimi domami dzisiejszych Bielic można zauważyć w zaroślach przy drodze resztki starych fundamentów domów. Tutaj w latach 1792-97 przy leśniczówce wydzielono 6 parceli i osadzono na nich Czechów. Na początku XIX w. w 19 domach zamieszkiwało 80 mieszkańców i stała drewniana kaplica. Właśnie w jednym z tych domów urodził się w chłopskiej chacie słynny rzeźbiarz śląskiego baroku Michael Klahr.

Lata powojenne

Niewiele brakowało, aby Bielice także zniknęły z mapy. Po 1945 r. Wieś została słabo zaludniona. Nawet mimo zelektryfikowania wsi w 1954 r. do lat 70-tych systematycznie opuszczali ją mieszkańcy. Surowość klimatu nie pozwalała na utrzymanie się z rolnictwa, a peryferyjne położenie utrudniało egzystencję.

Jednak to nie trudne warunki tak bardzo spustoszyły wieś. Zaraz po wojnie masową skalę przybrało szabrownictwo prowadzone przy milczącej zgodzie władz. Wszystkie lepsze domy, jak z resztą w całej okolicy, zostały w całości rozebrane i wywiezione – głównie na podhale ale też „na odbudowę stolicy”. Niezasiedlone i podupadające domy były też regularnie usuwane przez wojsko, które aż do lat 50-tych bardzo poważnie podchodziło do szczelności granic. Cały kilkunastokilometrowy pas przygraniczny był strefą zamkniętą dla obcych i strzeżoną przez posterunki na drogach.

W latach 50-tych podejmowano pierwsze próby ożywienia ruchu turystycznego organizując „Rajdy Bialskie”, jednak bez większego skutku dla rozwoju wsi. W rezultacie w 1978 r. w Bielicach zamieszkanych było już tylko 9 gospodarstw. Zanik miejscowości powstrzymało tylko funkcjonowanie na tym terenie dwóch leśnictw.

Niesprawdzone pogłoski mówią o związkach Bielic z osobą Marka Hłaski (pisarz, kultowa postać pokolenia), który w latach 50-tych pracował w Kotlinie Kłodzkiej jako kierowca wożący ciężkimi samochodami drewno z lasu. Na bazie doświadczeń z tego okresu napisał swoje słynne opowiadanie „Następny do raju”.

Lata 70-te w Bielicach zaznaczyły się m.in. osiedleniem się w Bielicach wrocławskiej młodej inteligencji oraz ludzi ze środowiska zboru baptystów. Powstała też wtedy baza studentów wydziału cybernetyki Politechniki Wrocławskiej „Chatka Cyborga”. Dzięki nim wszystkim wieś stała się z czasem miejscem kultowym oraz celem licznych wypraw turystycznych.

Lata osiemdziesiąte (już ubiegłego wieku)

Historia lat 80-tych jest chyba jedną z ciekawszych. Jak się okazuje w Bielicach sporo się działo. Decydowało o tym bliskie sąsiedztwo granicy z Czechosłowacją i odludność okolicy sprzyjające konspiracji.

Jak wiadomo w październiku 1981 r. we Wrocławiu działacze czeskiej Karty 77 i polskiego KSS KOR podpisali konspiracyjną umowę o współpracy. Tam zapoczątkowana współpraca przerodziła się m.in. w spotkania na szlakach turystycznych na Ziemi Kłodzkiej prowadzących wzdłuż granicy Polski i ówczesnej Czechosłowacji. Jedną z nich był szlak w Górach Złotych z Kowadła (988 m n.p.m.) na Špičak (957 m n.p.m.) właśnie ponad Bielicami. Przemycano ulotki, literaturę drugiego obiegu i kto wie, co jeszcze... W Bielicach mieszkali m.in. Stanisław Tomkiewicz, wówczas hodujący tu owce, późniejszy poseł na sejm pierwszej „kontraktowej” kadencji z ramienia OKP oraz doktor Janusz Romaniszyn – niesłychanie barwna postać i jeden z nielicznych opozycjonistów, który 13 grudnia nie dał się od razu internować.

Spotkania te trwały niezmiennie aż do 1989 r. z dużą regularnością i częstotliwością. „Turystami” z tamtych czasów było wielu późniejszych znanych polityków, m.in. Vaclav Havel późniejszy prezydent Czech, ks. Vaclav Malý – biskup praski, Jan Čarnogurský – premier Słowacji. Z polskich polityków wymienić należy jeszcze Jana Lityńskiego, Zbigniewa Bujaka, Adama Michnika i Jacka Kuronia, który nawet wspominał w swoich relacjach o brawurowej ucieczce przed WOP-istami w Bielicach.

Najsłynniejsza akcja to przerzut w październiku 1989 r. w okolicach Kowadła późniejszego szefa służby bezpieczeństwa Czech Stanislava Devatego. Ukrywał się w Lądku Zdroju i we Wrocławiu. Dzięki „aksamitnej rewolucji” mógł po miesiącu wrócić do kraju. Wydarzenia w Bielicach z lat 80-tych upamiętnia tablica pamiątkowa wmurowana kilka lat później w ścianę kościoła. Sami zobaczcie.

Do dziś Bielice są nietuzinkową wsią, co jest chyba wprost spadkiem po tamtych czasach. Jest jedną z najbardziej inteligenckich i międzynarodowych wsi. Na te swoje kilkanaście gospodarstw ma 9 osób z wykształceniem wyższym, w tym jednego doktora, a mieszkają w niej Polacy z obywatelstwem Belgii, Australii i USA. Jest też bardzo polityczna, bo wydała nie tylko opozycjonistów w latach 80-tych, także posła, marszałka województwa i burmistrza, a ostatnio nawet posła do Europarlamentu. Ma opinię bardzo ekumenicznej, bo prócz katolików, spotykają się tu baptyści, luteranie i zielonoświątkowcy, a wśród częstych gości są i krysznowcy, którzy twierdzą, że okolica emanuje dobrą energią...

©2002-2017 Anna Sobańska-Maj | Polityka prywatności - pliki cokies. Bielice - gdzieś na końcu świata. Urokliwa wieś koło Stronia Śląskiego.